„Bank Violettkäfer. Dział Depozytów Nadzwyczajnych” – recenzja

Bank_Violettkafer


Na wstępie mogę powiedzieć, że po przeczytaniu ostatniego słowa od razu sprawdziłam, kiedy (i czy!) będzie część druga. Na szczęście będzie, na nieszczęście – nie wiadomo jeszcze kiedy. Książka, choć z początku jak dla mnie zawiera za dużo opisów już po kilkunastu stronach mocno pochłania i to nie tylko za sprawą głównego bohatera – Wacława. W trakcie Jego podróży spotyka wiele postaci, o których czytelnik po prostu chce wiedzieć więcej i więcej, a najchętniej to dostałby ich osobne biografie ;).

Książka opowiada o mocno stąpającym po ziemi mężczyźnie – Wacławie, który nagle zostaje dyrektorem banku – i to nie byle jakiego – banku który aż pęka w szwach od magii. Co ciekawe i dość rzadko spotykane w książkach typu Bohater-Którego-Życie-Nagle-Wywróciło-Się-Do-Góry-Nogami, Wacław bardzo szybko przyjmuje do wiadomości, że magia jednak istnieje, a istoty takie jak wampiry czy czarodzieje chodzą po naszym świecie. Miło było dla odmiany przeczytać coś, gdzie bohater nie traci połowy książki na godzenie się ze swoim nowym losem/powołaniem i zamiast skarżyć się, po prostu przechodzi od razu do działania. A akcji to mamy tu sporo! W sumie cały czas coś się dzieje, a jak już myślałam, że w końcu nastąpi chwila odpoczynku i Wacław sobie odsapnie (tak, nawet zaczęłam Mu realnie współczuć) to fabuła zaskakiwała mnie nowym wątkiem.

Mamy tu trochę kryminału, dużo fantasy, szczyptę ironii, a nawet odrobinę miłości – polecam każdemu kto ma ochotę na wciągającą opowieść, ale taką inną niż wszystkie 🙂

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *