Tam gdzie nierealne opowieści stają się rzeczywistością – „Osobliwy dom pani Peregrine” – Recenzja

20161010_172201


Na pewno każdy z nas, albo przynajmniej większość pamięta czasy, gdy dziadek lub babcia (albo rodzice) opowiadali historie ze swej młodości które często wydawały się nieprawdopodobne lub wręcz nierealne. Ja do tej pory czasem się zastanawiam, czy część historii opowiadanych przez moją babcię było prawdziwe..

Jacob, główny bohater powieści „Osobliwego domu Pani Peregrine” też słyszał wiele tajemniczych historii od dziadka. Były to historie opowiadające o dzieciństwie dziadka, z czasów II wojny światowej, gdy przebywał w tajemniczym sierocińcu na walijskiej wysepce. Dziadek utrzymywał, że wszystkie przedstawione historie są prawdziwe, a Jacob mając kilka lat z zapartym tchem pochłaniał każde słowo. Jednak gdy podrósł, uznał, że to tylko wymyślone bajki na dobranoc, mimo, że dziadek za każdym razem utrzymywał, że nic nie zmyślił. No ale kto wierzy w latające, znikające czy wytwarzające w rękach ogień dzieci I w dziwne potwory? Nawet jeżeli dostaje w ramach dowodu zdjęcia owych dzieci.. W końcu zdjęcia można w jakiś sposób zafałszować. Tak właśnie myślał Jacob gdy już jako 15 letni chłopak spotykał się z dziadkiem. Jednak gdy pewnego dnia dziadek zostaje zaatakowany i ginie w tajemniczych okolicznościach koło własnego domu, a Jacob widzi coś czego widzieć nie powinien, zaczyna mieć wątpliwości. Czy dziadek faktycznie znał dzieci o specjalnych zdolnościach? Czemu nikt nie chce o tym rozmawiać? I jeżeli sierociniec istniał w czasach wojny to czemu słuch o nim zaginął? Jacob wyrusza w podróż w miejsce gdzie ma nadzieję znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania. Także na to, dlaczego jego dziadek musiał zginąć.. A odpowiedzi nie zawsze są tym czego się spodziewa..

Im dalej zagłębiamy się w tą historię, tym więcej pytań i niejasności. Kim jest Pani Peregrine? Dlaczego ludzie w miasteczku nieopodal miejsca gdzie był sierociniec nie chcą nic o nim mówić? Ta opowieść, choć początkowo troszkę przynudza, to już chwilę później wciąga po same uszy! I choć spodziewałam się mroczniejszej powieści, ta którą przeczytałam bardzo mi się podobała. Jest pełna tajemnic, a czytając kolejne strony chce się wiedzieć więcej i więcej. Pochłania, naprawę! Moim zdaniem nie tylko dla młodzieży 🙂

Dużym atutem tej książki są zdjęcia, m.in. osobliwych dzieci, które nadają opowieści mrocznego i tajemniczego klimatu. Jak patrzę na te zdjęcia.. to się sama zaczynam zastanawiać czy może te dzieci nie istnieją gdzieś naprawdę.. 😉 Boska jest też sama okładka – twarda, w kolorystyce przypominającej zdjęcia ze starych albumów… Jest mroczna i cudowna zarazem.

20161010_212614

20161010_212528

 

Na chwilę obecną dorwałam już 3 część i nie mogę się doczekać aż siądę i dam się pochłonąć! 🙂

A recenzja drugiej części, pt. „Miasto Cieni” pojawi się już jutro!

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *