Koniec opowieści o osobliwcach? – „Biblioteka dusz” – Recenzja

biblioteka dusz


No i jestem po trzeciej, ostatniej już części „Osobliwego domu Pani Peregrine”. Choć książka była bardzo dobra, to jestem nią troszkę zawiedziona. Czym? Zakończeniem. Dokładniej nie samiutkim zakończeniem ale tym na co w sumie czeka się od początku czytania 3 części. Jakoś to wszystko poszło za łatwo i za szybko gdy już dotarło się do końcowej części książki.. Nie wiem, może po prostu oczekiwałam czegoś „WOW” a dostałam „wow” i to było dla mnie za mało 😉 To było trochę jak wulkan który robi dużo hałasu, trzęsienie ziemi, a na końcu zamiast wodospadu lawy jest tylko małe „puf”. Chmurka dymu i tyle 😉 Poza tym na koniec oczekiwałam czegoś co ma większy sens (no większy sens jak na osobliwców), a to co miało być zwieńczeniem całej serii i przysłowiową czereśnią na torcie stało się, jak dla mnie tylko namiastką tego co faktycznie można było tam umieścić.20161024_223702

Żeby nie było, że tylko marudzę, to patrząc na całość książki uważam, że jest naprawdę fajna i dobrze się ją czyta. Klimatem nie ustępuje dwóm wcześniejszym częsciom, a początkowo nawet je przewyższa… Przez większość książki nie mogłam oderwać wzroku od przewracanych kartek, a każda następna strona potrafiła mnie zaskoczyć. Naprawdę nie mogłam się oderwać. Momentami było nawet dość strasznie (użyłabym nawet słowa „makabrycznie” czytając niektóre opisy postaci czy zdarzeń), co mi bardzo przypadło do gustu, ponieważ właśnie tego oczekiwałam zabierając się za pierwszą część tej serii.

Bardzo spodobał mi się wątek związany z „Matką Pył” która chyba jest najbardziej tajemniczą postacią tej części. Jednak porównując tę część do wcześniejszych, nie poznajemy tu dużej ilości nowych osobliwych mocy, na co miałam cichą nadzieję sięgając po „Bibliotekę dusz”.

20161024_223813Jacob, który odkrywa w sobie nowe umiejętności, stara się zrozumieć swój dar (który niestety dla niego i reszty nie zawsze działa :P). Razem z Emmą (która włada ogniem) i Addisonem (gadający psem) wyruszają na poszukiwania porwanych przyjaciół. W trakcie wyprawy trafiają do mrocznej i niebezpiecznej pętli, osadzonej czasach wiktoriańskiej Anglii, w miejsce zwane „Diabelskie poletko”. Miejsce, w którym zaufanie komuś może kosztować ich życie, a o wartości czegokolwiek mówi ilość fiolek z dziwnym płynem, jaką za to coś można dostać. Wędrując z Jacobem przez poletko poznajemy osobliwców od innej strony, bardziej mrocznej, podstępnej, zawistnej i materialnej. To w tej części dowiemy się, jaka przyszłość czeka porwane dzieci, ymbranki i cały świat, a także co stanie się z kiełkującym dopiero uczuciem Emmy i Jacoba.

Tak jak i w poprzednich częściach trudno tu cokolwiek przewidzieć, a klimatu dodają cudowne fotografie, które często pozwalają jeszcze bardziej odczuć mroczną stronę powieści.

Jak dla mnie 7,5/10 (gdyby nie ta końcowka.. dałabym 9/10)

Ilość stron: 496

Ocena na lubimyczytać.pl : 8,27/10

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *