Bajka o błękitnym kocie

BŁĘKITNY KOT


Dawno, dawno temu w pewnym królestwie ktoś zobaczył siedzącego na skraju lasu bardzo dziwnego.. kota. A dokładniej kotkę, ale o tym później. A czemu dziwną? Ponieważ jej futerko było koloru błękitu nieba, wyglądało wręcz nierealnie w blasku słońca połyskując srebrzyście. Dziwne były też oczy kota, intensywnie zielone. Pewnego dnia, o istnieniu kota o niespotykanym umaszczeniu dowiedziała się królowa. Była to niezbyt miła osoba, kochająca jedynie siebie i piękne stroje. Jak tylko dowiedziała się o istnieniu futra koloru nieba zapragnęła go dla siebie.

– CHCĘ MIEĆ taki szal!

Krzyczała od rana miotając się po komnacie.

– Nikt nie ma takiego więc będę najpiękniejsza w całym królestwie! Sprowadzić mi najlepszego łowcę!

Jeszcze tego samego dnia w pałacu pojawił młodzieniec uznawany w królestwie za myśliwego któremu nikt nie jest w stanie dorównać. Królowa spojrzała na niego i rzekła

– Jak Cię zwą?

– Na imię mi Firro, Wasza Królewska Mość. – odpowiedział chłopak, jednocześnie przełykając ślinę. Wiedział z opowieści, że królowa potrafi być podła jeśli coś nie szło po Jej myśli, a teraz wyglądała na bardzo niezadowoloną. Podobno nawet król schodził jej z drogi gdy miała napady złego nastroju..

– Czy jesteś na tyle dobry aby złapać tego kota.. O którym wszyscy mówią? Chcę jego futra! Zdobądź je dla mnie a sowicie Cię wynagrodzę – powiedziała, już trochę spokojniej królowa.

Oczywiście słyszał o tym dziwnym kocie, nawet chciał go poszukać i zobaczyć ale złapać i zabić? Żeby zrobić z niego kawałek stroju? Tego Firro nie był w stanie zrozumieć. Jednak mina królowej nie dawała mu wyboru.

– Tak Pani, jestem w stanie złapać co tylko zechcesz.

– To ruszaj prędko! Jeżeli wrócisz w ciągu tygodnia z kotem, dostaniesz worek złota. Jednak jeżeli nie zdążysz.. Zginiesz. Jeżeli będziesz próbował uciec.. poślę za tobą straże i także zginiesz.

Firro popatrzył ostatni raz na oblicze królowej i opuścił pałac. Założył, że nie ma chwili do stracenia i po zebraniu małych zapasów jedzenia oraz zabraniu swego łuku wyruszył w stronę lasu, gdzie ostatnio widziano kota.

Las do którego zmierzał był znany z dziwnych mgieł które nigdy go nie opuszczały. Nawet w piękny słoneczny dzień nikt nie zapędzał się między drzewa, bo od razu gęsta mgła przesłaniała drogę. Niestety Firro nie miał wyboru, musiał wejść w las, jeżeli chciał przeżyć.

Gdy Firro zbliżał się do lasu zapadał już zmrok. „Ale mam szczęście, zbliża się pełnia. Gdyby nie ten księżyc nic bym nie zobaczył” pomyślał chłopak i zaczął powoli skradać się między drzewami. „Jak tu cicho..” szepnął sam do siebie i nagle coś usłyszał. Zobaczył mały kształt biegnący wzdłuż drzew. Niewiele myśląc, pobiegł za stworzeniem. Nagle zatrzymał się. Nigdzie nie było zwierzęcia, za to on znalazł się na polanie. „Ale dziwne miejsce.. i nie ma mgły” zauważył poruszony. Faktycznie, na polanie, którą szczelnie otaczał las nie było mgły. Mgła jakby zatrzymywała się dookoła, tam gdzie zaczynał się las. Firro ruszył przed siebie i nagle dojrzał jezioro na środku polany. „Piękne” pomyślał patrząc na odbijający się księżyc. W tym samym momencie błękitny kot wyszedł z lasu i położył się nad brzegiem jeziora.

„Teraz mam szansę!” pomyślał Firro i wyciągnął łuk. Jednak gdy już celował w kota ten podniósł głowę i popatrzył w stronę chłopca. Firro popatrzył i opuścił łuk. „Mam tydzień, nie muszę tego robić dziś” stwierdził i zadowolony usiadł na trawie patrząc na kota.

-Jesteś piękny! – Szepnął Firro w stronę błękitnego kota. Kot uniósł głowę i popatrzył na niego z ciekawością niepodobną kotu. Firro aż oniemiał, tak przeszywające było spojrzenie kocich oczu.

– W życiu nie widziałem takich zielonych oczu! A to futro! Skąd ty jesteś? Szkoda, że nie umiesz mówić.. Oh, dlaczego ja muszę Cię zabić? Tak bardzo nie chcę tego robić.. Ale inaczej królowa mnie zabije.. – szeptał.

Kot miaukną i zwinął się w kłębek nad jeziorem. Firro odwrócił się i zaczął zastanawiać jak znajdzie drogę do domu przez ten las gdy nagle mgła otaczająca drzewa zniknęła. Uradowany młodzieniec szybko znalazł drogę i wrócił do domu.

Przez następne 5 dni codziennie przychodził na jezioro aby zobaczyć kota. Dziwił się gdy mgła, zawsze tak gęsta, stopniowo z każdym dniem zanikała gdy tylko się zbliżał – „Co za dziwny las” myślał idąc w stronę polany – „Jakby sam mnie prowadził”. Mimo rozkazu nie był w stanie się zmusić aby zastrzelić zwierzątko i za każdym razem gdy przychodził czas powrotu mówił sobie, że zrobi to dnia następnego. Kot coraz bardziej ośmielony zbliżał się do Firra, aż piątego dnia przytulił się do jego boku. Gdy ostatniego dnia z darowanego mu tygodnia przyszedł wieczorem na polanę wiedział, że tego wieczoru nie ma wyjścia. Albo zaniesie królowej futro albo zginie. „Cóż za piękna noc, księżyc w pełni, cisza..” myślał przygnębiony. Jak tylko wszedł na polanę zobaczył kota. Kot zastrzygł uszami i wstał. Jednak nie podszedł do chłopca, tylko uporczywie patrzył w niebo.

Firro wyciągnął łuk i wycelował w kota. „Przepraszam, muszę” powiedział i napiął łuk. Jednak nie był w stanie wypuścić strzały i zabić niewinnego stworzenia. Upuścił łuk i strzałę, usiadł na ziemi i powiedział

– Nie mogę. Będę musiał uciec, może znajdę dom w innym królestwie – mówił do siebie.

Nagle  jego oczy poraził mocny błysk nad jeziorem, tak jakby odbicie księżyca miało siłę tysiąca słońc. Zamknął oczy a gdy je otworzył.. Zobaczył najpiękniejszą dziewczynę jaką kiedykolwiek widział. Miała długie sięgające bioder jasne włosy, zielone ogromne oczy, a ubrana była w sukienkę koloru błękitnego nieba… Takiego samego jak kolor futra kota!

– Kim.. kim jesteś? I gdzie jest kot? – zapytał zdziwiony gdyż nagle zniknął też błękitny kot.

– Mam na imię Nikilia, i to ja byłam kotem do którego prawie strzeliłeś. – odpowiedziała powoli. – rzucono na mnie zaklęcie i uwięziono w postaci kota. Zmieniam się w człowieka tylko podczas pełni księżyca i jestem w takiej postaci tylko do wschodu słońca.

– To Ty byłaś tym kotem? Ale jak? Kto Cię zaczarował? Dlaczego.. – pytania wyskakiwały z ust Firra szybciej niż był w stanie je wypowiadać.

Nikilia uśmiechnęła się i powiedziała –  Nie pochodzę z tego królestwa. Dawno temu o moją rękę poprosił człowiek który był nadwornym magiem. Odmówiłam, a wtedy wściekły rzucił na mnie zaklęcie.. Tym gorsze, że moja rodzina nie pamięta mnie w ogóle gdy jestem kotem, przypominają sobie o mnie tylko gdy jest pełnia. Odeszłam bo nie mogłam znieść bólu w ich oczach gdy nadchodził czas pełni i przypominali sobie córkę i siostrę i to co zrobił czarnoksiężnik.

– Czy jest jakiś sposób aby złamać zaklęcie? – zapytał Firro, czując narastający gniew wewnątrz siebie. „Jak ktoś mógł zrobić coś takiego tej dziewczynie! Ohh gdybym go dorwał!” myślał gorączkowo, jednocześnie spoglądając na delikatną postać dziewczyny.

– Jest.. Ale to niemożliwe. Gdy mag mnie przemienił, Powiedział, że skoro jestem taka wybredna to zaklęcie złamie tylko osoba która będzie w stanie oddać za mnie życie. Raczej trudno oczekiwać że ktoś pokocha kota na tyle żeby oddać za niego życie..

– Może da się znaleźć inne rozwiązanie? – zapytał z nadzieją Firro, bo poczuł wielki smutek na myśl, że dziewczyna na zawsze pozostanie kotem.

-Może.. jednak ja nie znam innego niż to. Powiedz, czemu chciałeś mnie zabić? – zapytała nagle, przypominając sobie łuk i strzałę.

– Ja.. dostałem rozkaz od królowej.. chce tego niebieskiego futra które masz będąc kotem. Pragnie go tak bardzo, że dostałem wybór – albo przyniosę kota albo zginę.

– Czemu Ty?

– Bo jestem najlepszym myśliwym w tym królestwie.. Choć nie przepadam za zabijaniem. Po prostu dobry ze mnie strzelec i tyle.

– Ale jednak mnie nie zabiłeś.. – popatrzyła na niego z zainteresowaniem.

– Nie. Nie mogłem zabić bezbronnego stworzenia. Wolałem uciec z królestwa. Teraz i tak nie mam wyboru. Może.. Uciekniesz ze mną? – szepną czując dziwny ucisk w sercu.

– Nie wiem nawet czy będziesz mnie pamiętał po tym jak wrócę do kociej postaci.. Nie wiem jak to działa na innych ludzi..

– Zobaczymy już niedługo.. słońce zaraz wzejdzie.. Pójdę po kilka rzeczy do domu, wrócę i uciekniemy stąd. Musimy być ostrożni, królowa pewnie już wysłała za mną straże.

– W takim razie weź mnie ze sobą.. i do zobaczenia w tym ciele w następną pełnię.. Firro.

– Powiedz mi jeszcze jedno, nie wiesz dlaczego w tym lesie zawsze jest mgła? I czemu nie ma jej na tej polanie?

– Ten las ma w sobie magię, tak sądzę. Chce chronić tych, którzy potrzebują ochrony. Jednak tobie zaufał, dlatego pozwolił ci łatwo wyjść za pierwszym razem.

W tym momencie pierwsze promienie słońca oświetliły polanę. Nagły błysk zmusił Firra do zamknięcia oczu, a gdy je otworzył, na trawie obok siedziała błękitna kotka patrząca na niego smutnymi oczami.

– Nie martw się – powiedział wesoło – Nie zapomniałem o Tobie Nikilio.. Musimy się pośpieszyć. Moje siedem dni minęło, a królowa nie rzuca słów na wiatr. Na pewno już mnie szukają.

-Miau.. – odpowiedziała kotka i przybliżyła się do chłopca.

– Ty musisz tu zostać. Poczekaj na mnie, niedługo wrócę i odejdziemy stąd.

Firro szybko zapuścił się w las i skierował ku miasteczku. Gdy tylko dotarł do ścieżki usłyszał krzyk.

-Tu jest! Łapać go! – krzyczał dowódca straży.

Firro zawrócił i wpadł między drzewa, mając nadzieję, że zgubi rycerzy w leśnej gęstwinie. Niestety nawet mgła która raptownie powróciła nie powstrzymała straży przed pościgiem. Nagle Firro zdał sobie sprawę, że są bardzo blisko polany i nie chcąc narażać dziewczyny skręcił w nieznany sobie obszar lasu. Miał nadzieję, że żołnierze pobiegną za nim. Niestety, jeden z żołnierzy dostrzegł połyskujące, błękitne futro na polanie.

– Popatrzcie, to ten kot! Nasz dzielny łowca postanowił zatrzymać go dla siebie! Nic z tego, on należy do królowej i ja go jej dostarczę! – krzyknął jeden z rycerzy i pobiegł w stronę Nikilii. Firro przerażony, najszybciej jak mógł biegł w stronę kotki, która przerażona siedziała nad jeziorem.

– Nie! Nie wolno jej zabijać! – krzyczał, jednak słowa nie docierały do żądnego sławy i pieniędzy mężczyzny.

– Królowa chce to futro więc je dostanie! – powiedział równocześnie wyciągając łuk.

Firro widział jak napina cięciwę i strzela. Nie myśląc rzucił się przed kotkę i poczuł jak coś rozszarpuje mu ramię. Z jękiem upadł na ziemię, a kotka podbiegła do niego miaucząc żałośnie.

Nagle zrobiło się cicho. Rycerze stanęli i patrzyli na chłopca który blady leżał i delikatnie głaskał futro kotki.

– Czemuś to zrobił idioto!? To tylko kot! – wrzasnął rycerz który strzelił.

– Nie.. nie tylko. – cicho powiedział Firro i popatrzył na kotkę. – Chyba nie uda nam się razem uciec.. Ale wiedz, że nie żałuję. Jakbym miał jeszcze raz to zrobić zrobiłbym. Wiesz.. chciałbym mieć szansę Cię pokochać.

W tym momencie jaskrawe światło okryło kotkę, a po chwili obok Firra siedziała Nikilia. Drżącymi palcami muskała włosy młodzieńca, a po jej policzkach spływały łzy.

– Nikilia? Ale jak? – zapytał zdziwiony Firro.

– Uratowałeś mnie poświęcając swoje życie dla mnie.. taka była cena za zdjęcie czaru. Jednak wolałabym być nadal kotem niż patrzeć jak umierasz! Przeze mnie! – krzyknęła.

Zakryła dłońmi twarz, a między palcami spływały jej łzy. Płakała coraz bardziej, słone krople wsiąkały w ubranie chłopca, w miejscu gdzie ciało przeszyła strzała. Nagle, delikatne światełko okryło ranę, strzała zniknęła a rana zaczęła się sama zrastać.

– Ale jak..? – szeptała dziewczyna, radując się, że policzki Firra nie są już tak blade a oczy żywiej na nią spoglądają.

– To prezent. – rozległ się mocny głos.

Nagle na skraju polany pokazał się mężczyzna o smutnym spojrzeniu i zaciśniętych ustach z laską w dłoni.

– To Ty! Przez Ciebie byłam tyle lat w ciele kota! – Krzyknęła przerażona dziewczyna.

Firro, mimo, że jeszcze słaby, podniósł się i zasłonił sobą Nikilię.

– Nie bójcie się – powiedział mag – zaklęcie zostało złamane. Już wiem, że nie można nikogo zmuszać do miłości. Wróć do swego królestwa, mnie od dawna w nim nie ma. Wygnano mnie w pierwszą pełnię po tym jak zniknęłaś. Odszedłem i nie zamierzam wracać. Król i królowa czekają na Ciebie.

– Król? Królowa? – powiedział zaskoczony Firro.

– No… tak. Nie powiedziałam Ci… Jestem księżniczką królestwa sąsiadującego z Twoim. – odpowiedziała spokojnie dziewczyna – ale wiesz, to nie ma żadnego znaczenia bo chyba zaczynam się w Tobie zakochiwać.

Pochyliła głowę i delikatnie go pocałowała.

– A wy, żołnierze – odejdźcie i powiedzcie królowej, że nie ma już kota o błękitnym futrze! – Mocnym głosem powiedział mag do od dłuższego czasu stojących i gapiących się rycerzy i rozpłyną się w powietrzu.

Rycerze odeszli, nadal nie wierząc, że kot na ich oczach zamienił się w dziewczynę. Królowej powiedzieli, że kota nie znaleziono, a łowca zginął.

Nikilia i Firro udali się do królestwa dziewczyny, gdzie czekali stęsknieni rodzice oraz młodszy brat. Okazało się, że nie było jej 3 lata więc mieli sporo do nadrobienia.

Król dowiedziawszy się o wyczynie Firra powiedział, że dostanie cokolwiek zechce. Firro uśmiechnął się i powiedział:

– Jedyne czego chcę, to wziąć za żonę córkę Waszej Wysokości.

Król popatrzył z namysłem i rzekł:

– A czy Ty, Nikilio, chcesz tego?

– Tak ojcze! – odpowiedziała uradowana.

-Więc niech się tak stanie – powiedział uśmiechnięty i szczęśliwy jak nigdy król.

KONIEC

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *