Na ile sposobów może się zakończyć książka o weselu? – „Dziewczyna idzie na wesele” – Recenzja

20170116_182203


Dziś taka trochę inna książka. Inna – bo w trakcie jej czytania możemy sami kierować tym, co się stanie z główną bohaterką, a co za tym idzie – książka może się skończyć na kilka sposobów. Prawie każdy rozdział kończy się dwiema możliwościami wyboru (niektóre mają jedną lub trzy, możliwości, dlatego „prawie”). Jak dla mnie pomysł bardzo fajny bo rozpala ciekawość, a akurat w przypadku tej powieści słowo rozpala jest całkowicie adekwatne – czemu? – bo to erotyk 😉

Dziewczyna idzie na wesele_cyt2Jeśli ktokolwiek sięgając po tą książkę ma nadzieję na wysokich lotów fabułę, ciekawych bohaterów czy też bogate słownictwo, to niech od razu odłoży ją z powrotem na półkę. Jednak jeżeli macie ochotę na lekki, zabawny erotyk, który poczytacie po to by się pośmiać i móc poznać różne jego wersje to czytajcie śmiało. Żeby nie było, nie uważam tej książki za złą i tragiczną. Nazwałabym ją raczej specyficzną. Główny nacisk jest na dużą ilość sposobów w jaki może skończyć się tytułowy ślub, a dokładniej z kim skończy druhna czyli.. TY. Powieść napisana jest z perspektywy osoby mówiącej cały czas do czytelnika (no, raczej czytelniczki bo to w końcu o druhnie mowa) czyli czytając powinno się odnieść wrażenie że to Twoje decyzje i Ty to przeżywasz. Jednak jakoś nie mogłam się wczuć. O ile sam początek był całkiem całkiem o tyle później jest co najmniej głupawo, już nie mówiąc o powtarzającym się słownictwie (słowo „wacek” – nie, nie chodzi o imię – pojawiło jest chyba kilkanaście razy i nie raz psuło mi cały wątek). Jest jednak zabawnie. Bardzo. I w sumie właśnie dlatego książkę czyta się szybciutko, parskając co jakiś czas śmiechem.

Irytująca jest główna bohaterka (czyli de facto czytelnik, czyli ja – haha) która z, no może nie cnotliwej, ale jakby to powiedzieli nasi rodzice „porządnej” dziewczyny, robi się nagle, za namową koleżanki, fanką sexu na jedną noc. W ogóle sexu z każdym napotkanym facetem który Dziewczyna idzie na wesele_cyt1jest stanu wolnego (wow, są tu jakieś moralne granice), jest w miarę przystojny  – „Dopiero teraz, kiedy stoi przed Tobą z poważnym wyrazem twarzy, dociera do ciebie, jaki jest przystojny” – i oczywiście dobrze zbudowany. Koloratka też nie jest przeszkodą – w końcu facet jest „taaaaki przystojny”.

Z drugiej strony bez tej nagłej potrzeby zagarniania potencjalnych partnerów do łóżka przez główną bohaterkę, książka byłaby zwyczajnie nudna. Oczywiście jest także wątek wesela które także może się skończyć na kilka sposobów, jednak jest to ściśle powiązane z tym, z kim nasza bohaterka aktualne się „bzyka”. No, mamy tu też poruszone relacje między naszą druhną, a panną młodą i jakąś próbę relacji między bohaterką a bratem panny młodej. A tak, jeszcze jest relacja między bohaterką a Stevem (jeżeli wybierzemy zabranie osoby towarzyszącej na wesele) – ale też mnie nie poruszyła. Jest też problem nadrzędny całej tej historii – mianowicie – sukienka jaką nasza druhna ma ubrać na wesele. Różowa z materiału z którego są serwetki – praawda, że koszmar? No, dla bohaterki na pewno, ale stara się dzielnie sobie z tym radzić.

A, jeszcze z plusów – okładka jest całkiem fajna. Podsumowując – bardzo dobra zabawa przez jakieś 2h (bo tyle zajęło mi przeczytanie wszystkich wersji zakończenia) i tyle – nic co byłoby warte zapamiętania czy dyskusji.

Jak dla mnie 5/10

Ilość stron: 314

Ocena na lubimyczytać.pl : 5,8/10

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *