Dziwne losy Jane Eyre – Recenzja

Dziwne losy Jane Eyre


Piękna, wzruszająca (choć czasem trochę wkurzająca) historia o miłości, a także o pokonywaniu własnych słabości. Napisana pięknym językiem, jeden z większych angielskich klasyków. Szczerze powiem, że obawiałam się tej książki, ponieważ po „Wichrowych wzgórzach” Emily Bronte które nie bardzo mi się podobały (tak, wiem, nie znam się, bo 99,9% osób się tą powieścią zachwyca i pewnie wiele z nich by mnie za moją ocenę zlinczowało no ale cóż, każdemu podoba się co innego), nie byłam pewna czy powieść napisana przez jej siostrę będzie mi bardziej odpowiadać. Oczywiście mam na myśli fabułę, bo oba klasyki są napisane z wyczuciem i stylem. 

Czytanie szło mi dość szybko, choć momentami miałam ochotę odsapnąć i odkładałam książkę, by powrócić do niej na nowo na dzień następny. Może częste, długie i zagmatwane przemyślenia bohaterki czasem mnie już męczyły? A może to własnie ten wręcz doskonały język którym autorka się posługuje.. Dziwne_losy_Jane_Eyre_cyt1Bo choć bardzo podobał mi się sposób pisania (mimo, że jest to pisane w I osobie, co w większości przypadków średnio mi odpowiada) to czasami miałam ochotę krzyknąć „to się dało napisać w 2 max 4 zdaniach, a męczymy to przez 5 stron”.

Czytaniu przez cały czas towarzyszy melodramatyczny nastrój, wrażenie, że „coś się zaraz stanie” i, że „coś tu jest nie tak”. Bardzo lubię gdy w powieści jest przedstawione także dzieciństwo bohatera, albo chociaż urywki z jego wcześniejszego życia. Mam wtedy wrażenie, że ma on swoją historię i lepiej mi się wgryźć w fabułę. W tej powieści mamy przedstawione życie Jane własnie od czasów gdy była małym dzieckiem, aż do osiągnięcia przez nią wieku około 20 lat. To pozwala na zżycie się z bohaterką i zrozumienie jej.

W przeciwieństwie do Jane którą bardzo polubiłam, bardzo denerwował mnie Edward, któremu wydaje się, że ma prawo do ukrywania pewnych spraw, które jak się okazuje są ważne dla naszej bohaterki (którą ponoć strasznie kocha). Ogólnie odgrywa rolę cierpiętnika jak dla mnie i dość ponurego osobnika. Co prawda Jane go zmienia i jest gotowa wybaczyć Mu wszystko (no, prawie), jednak nie byłam w stanie postrzegać Go jako prawdziwego „mężczyznę” – za bardzo przypominał mi dziecko szukające wiecznych usprawiedliwień.

Jane poznajemy gdy jako dziecko mieszka u ciotki i kuzynostwa. Jej rodzice nie żyją, a rodzina u której mieszka gardzi nią – jej kuzyn pozwala sobie nawet na uderzenie jej, czego ciotka w ogóle nie zauważa – w końcu po co przejmować się nie swoim dzieckiem które jest tylko problemem? Dziewczynka zostaje posłana do szkoły, w której spędza kilka następnych lat, zawiera nowe znajomości i pierwszy raz odczuwa czym jest przyjaźń oraz strata bliskiej osoby. Po skończeniu szkoły podejmuje pracę jako nauczycielka małej dziewczynki w domu Edwarda Fairfaxa Rochestera. Z biegiem czasu zakochuje się w nim, choć wie, że dzieli ich niemal wszystko. Edward także zaczyna darzyć nauczycielkę głębszym uczuciem, jednak jego przeszłość, różnice społeczne i ponury sekret domu w który mieszkają stoją na przeszkodzie ich szczęściu. Czy mimo wielu przeciwności losy Jane uda się odnaleźć szczęście? Czy odkrycie przeszłości nie tylko Edwarda, ale także własnej rodziny przyniesie jej ukojenie i radość czy wręcz odwrotnie, ból i nienawiść?

Można powiedzieć, że bohaterowie tej powieści dzielą się z nami swoimi przemyśleniami, rozterkami, radościami i smutkami. Że próbują nam wytłumaczyć, czemu robią coś w ten, a nie inny sposób. Szczególnie właśnie główna bohaterka pozwala czytelnikowi wręcz wejść w jej myśli i się tam wygodnie umościć. Nic tu nie dzieje się przypadkiem, a każdy wątek jest ładnie zamknięty.

Dziwne_losy_Jane_Eyre_cyt2

Choć historia jest piękna, pełna romantycznych uniesień i bogata w zwroty akcji to nie porwała mnie. Podobała mi się i była o wiele lepsza od „Wichrowych wzgórz” (tak wiem, przepraszam wszystkich fanów), ale to jeszcze nie to. Może nie znam się na klasycznych powieściach, a może za głupia na nie jestem 😛

Co do okładki – Podoba mi się że jest to część serii klasyków i że wszystkie maja podobny, kwiatowy wzór. Jakość niestety nie jest zbyt wysoka, po jednym przeczytaniu widać mocne oznaki używania.

Jak dla mnie 6,5/10

Ilość stron: 560

Ocena na lubimyczytać.pl : 7,81/10

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *