„Samotność odległych gwiazd” – Recenzja

Samotność_odległych_gwiazd


Nie wiem czy sięgnęłabym po tą książkę, gdyby nie konkurs zorganizowany przez księgarnię internetową „Nieprzeczytane.pl” na ich FB. Wcześniej w ogóle o niej nie słyszałam, więc dzięki konkursowi i byciu jednym z laureatów udało mi się dorwać naprawdę fajną powieść. Ta książka ma jeden baaardzo duży minus – jest stanowczo za krótka! Te 301 stron się po prostu połyka jak przystawkę… i teraz czeka mnie czekanie na danie główne. Mam nadzieję, że bardzo szybko pojawią się jej następne części – wg opisu z tyłu to pierwsza część planowanej trylogii – bo strasznie jestem ciekawa dalszych losów bohaterów. Choć teoretycznie historia mogłaby się zakończyć po tej pierwszej części i autorka w żaden sposób nie jest przymuszona pisać kolejnych, to jednak mam cichą nadzieję, że to faktycznie będzie trylogia i, że czekają mnie jeszcze dwa tomy przygód Seren i innych osób ze statku kosmicznego Ventura.

Samotnosc_odleglych_gwiazd_cyt1Ventura to olbrzymi, w dużym stopniu samowystarczalny kosmiczny statek zbudowany przez ziemian. Ma on dolecieć do planety, z której został odebrany tajemniczy sygnał. Ponieważ dotarcie na tą planetę ma trwać 262 lata, w podróż zostaje wysłanych 888 osób tworzących swego rodzaju społeczność. Społeczność której głównym celem jest dać następne pokolenie już na statku i tak aż do pokolenia które dotrze na miejsce (no i potem znów spowrotem na ziemię, czyli cała podróż zajmie 524 lata). Oczywiście równie ważne jest przekazanie kultury, więc społeczność robi wszystko aby nie zapomnieć tego co wynieśli z ziemi, oglądają filmy, słuchają muzyki itp.

Główną bohaterką, której historię poznajemy jest Seren, 17-latka będąca jedną z osób 3 pokolenia. Urodziła się na statku, Całe jej życie to robienie tego, czego oczekuje od niej system, jakim rządzi się życie na Venturze. Właśnie kończy Edukację, czyli kilkuletnie nauczanie, a już za chwilę dowie się kto będzie jej życiowym partnerem z którym ma spłodzić następne pokolenie. Na Venturze nic nie dzieje się przypadkiem, więc nawet pary są dobierane na podstawie parametrów – prawdziwa miłość występuje w znikomych przypadkach, ponieważ ludzie nie mają prawa być z innymi niż ci których wybierze dla nich system. Seren nie wierzy w sens tej całej podróży, uważa, że cała ich egzystencja  która służy tylko temu aby żyć, dać życie i umrzeć nie ma sensu. Chciałaby zobaczyć niebo, poczuć słońce na twarzy i zjeść to co widzi na zdjęciach. Ona chce czuć, że żyje. Dzień w którym dowiaduje się, że jej partnerem ma być znienawidzony przez nią syn pani kapitan, jest tylkoSamotnosc_odleglych_gwiazd_cyt2 przysłowiowym gwoździem do trumny. Dziewczyna nie chce tego, ale wie, że nie ma wyboru. Każde odchylenie od rygorystycznych zasad panujących na statku jest karane, lub w najlepszym przypadku uznawane za psychozę i leczone. W momencie gdy Seren zostaje wysłana na sesję do psychologa, spotyka na swojej drodze Domingo. I odkrywa, czym jest miłość. Jednak ile można poświęcić aby pozostać wiernym sobie? Czy będą wstanie przeciwstawić się dosłownie wszystkiemu i wszystkim? Czy zaryzykują życie dla miłości?

Tej książki się nie czyta, ją się połyka. Przeczytałam w jeden wieczór. Nie powiem, żeby była świetna, ale naprawdę potrafi wciągnąć, ma ciekawą nieszablonową fabułę i bohaterów którzy potrafią zaskoczyć. Już sama wizja tego, że mogłabym żyć w takiej wielkiej „puszce” bo tak zadecydował jakiś mój przodek mnie przerażała. Wściekałam się razem z Seren, gdy zastanawiała się „dlaczego”, czułam jej frustrację i ból gdy próbowała dotrzeć jakoś do dziadka, ojca, siostry.. Do kogokolwiek kto stanąłby po jej stronie, kto chciałby ją zrozumieć. Powieść jest Samotnosc_odleglych_gwiazd_cyt3napisana lekkim językiem, choć może nie jest to jakaś szczególnie dobra powieść pod kątem stylu. Jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało w  czerpaniu radości z czytania. Jak można żyć, nie mając prawie na nic wpływu, gdy całe Twoje życie jest już z góry zaplanowane.. Przez cały czas jak czytałam tą książkę zastanawiałam się, jakbym się czuła na miejscu głównej bohaterki… I co bym zrobiła.

Oprócz Seren, która zrobiła na mnie całkiem dobre wrażenie – choć była trochę męcząca – bardzo polubiłam Marianę i o dziwo Ezrę (znienawidzony przez Seren jej partner życiowy) – który w trakcie historii dość mocno się zmienia (choć mam wrażenie że jego prawdziwe „ja” było przez niego przez większość powieści z premedytacją ukrywane). Bardzo denerwowali mnie dziadek oraz ojciec Seren – osoby które powinny ją wspierać, a robiły coś wręcz odwrotnego. Mamy tu bardzo dużo punktów zwrotnych i choć w pewnym momencie możemy już jako tako spekulować jak cała historia się skończy, to jednak i tak autorka do ostatniej kartki trzyma nas w napięciu i mimo wszystko zaskakuje – czemu? Nie powiem 🙂

Jak dla mnie 7,5/10

Ilość stron: 301

Ocena na lubimyczytać.pl : 7,02/10

 

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *