„Silver – Pierwsza księga snów” – Recenzja

Silver_pierwsza_ksiega_snow


   Naprawdę bardzo fajna, trzymająca w swego rodzaju napięciu książka.Wciąga już od pierwszej strony (nie ma to jak zostać zatrzymanym podczas kontroli na lotnisku z powodu silnie pachnącego… sera) i nie pozwala się odłożyć choć na chwilę. Jest to powieść naprawdę niezwykła choćby z powodu poruszanej tematyki – świadome poruszanie się w snach i to nie tylko swoich!

„Tutaj było więcej tajemnic do rozszyfrowania. A taka już natura tajemnic, że niekiedy okazywały się niebezpieczne.”

   Niespełna szesnastoletnia Oliwia, nazywana przez wszystkich Liv, przeprowadza się do Londynu wraz z siostrą Mią aby zamieszkać tam z mamą, która objęła stanowisko profesora na Oxfordzie. Już na samym początku na dziewczyny czekają niespodzianki (niestety te z kategorii „nieprzyjemne”). – Okazuje się, że zamiast zamieszkać na wsi w wymarzonym domu z ogrodem zamieszkają w… domu nowego faceta mamy. Który ma już dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa, mniej więcej w wieku Oliwii. Grayson i Florence nie są specjalnie zadowoleni z nowych współlokatorów – przy czym chłopak przyjmuje to o wiele lepiej niż jego siostra. W trakcie kolacji zapoznawczej wydaje się nieobecny, a po chwili znika odbierając dziwny telefon, co przez przypadek podsłuchuje Liv wracając z łazienki. A Ponieważ wyczuwa w tym jakiś wielki sekret (Liv i Mia po prostu uwielbiają tajemnice), postanawia odkryć co takiego w nocy robią Grayson i jego koledzy. Tej samej nocy Liv śni się sen, jednak inny niż zazwyczaj.

   Czemu? Ponieważ Liv w pewnym momencie orientuje się, że śni. I w swoim śnie widzi dziwne, zielone drzwi. Przechodzi przez nie i znajduje się w korytarzu pełnym różnych drzwi. Zauważa Graysona i jego kolegów przy jednych z nich. Przekonana, że to nadal część jej snu, przyłącza się do chłopców, mimo ich usilnych prób pozbycia się jej. W końcu gdy sen robi się zbyt dziwaczny nawet jak na jej gust (w końcu demony i poszukawanie nowego członka kręgu to już raczej temat na kiepski film), dziewczyna budzi się. Na drugi dzień w szkole Liv zauważa, że chłopcy ze snu wiedzą rzeczy których wiedzieć nie powinni bo zrobiła je przeciez we śnie. Co prawda oni tam byli ale to był jej sen, prawda? Otórz jak się okazuje nie do końca.. Liv zaczyna na własną rękę rozwiązywać tajemnicę dziwnych snów, które na zmianę ją zachwycają i przerażają. Autorka pokazuje sny jako przejście do świata, w którym można wszystko, jednak to wszystko ma swoją cenę. Liv coraz bardziej wciąga ten nowy, pełen tajemnic świat. Gdy kilka dni po pierwszym świadomym śnie chłopcy składają jej dziwną propozcję Oliwia czuje wiele – od ekscytacji, przez rozbawienie aż po strach – i zgadza się. Korytarz pełny drzwi staje się ich drugim domem, a każda noc to nowe możliwości. Jednak w snach czai się zło, być może nawet gorsze od samego demona.

„Wylądowałam w jakimś innym korytarzu, ciągnącym się w nieskończoność, z niezliczonymi drzwiami po obu stronach. Te, przez które się tu dostałam, były pomalowane na soczystą zieleń, miały ciemne, staroświeckie metalowe okucia, otwór na listy z tego samego metalu i ładną mosiężną gałkę w kształcie zwiniętej jaszczurki”

   Pochłania, wciąga i bawi. Genialne dialogi i wartka akcja nie pozwalają się się nudzić nawet przez moment. Bardzo podoba mi się sposób w jaki pisze autorka, często używając lekkiej ironii, tak pasującej do nastolatków. Bardzo dużo niewiadomych pozwala czytelnikowi być w ciągłym stanie zaciekawienia, nie pozwalając zająć się czymś innym niż dotarcie do ostatniej strony. Po czym oczywiście, musimy od razu sięgnąć po część drugą, którą na szczęście mam 🙂

„Może ja tylko traciłam rozum? Przynajmniej to byłoby jakimś logicznym wytłumaczeniem, a ja bardzo potrzebowałam logicznego wytłumaczenia. I snu.”

   Poza głównym wątkiem bardzo podobały mi się wątki związane z relacjami w rodzinie – silna więź między siostrami, która w literaturze tego typu rzadko jest eksponowana, tu grała bardzo ważną rolę – Mia, choć młodsza, wydawała mi się czasem nawet ciekawszą postacią od samej Liv. Ciekawy jest też wątek tworzenia się nowej rodziny w której wszyscy muszą się do siebie przyzwyczajać. Początkowo myślałam że to będzie coś w stylu kopciuszka, że prawie-przybrane rodzeństwo będzie się ignorować a facet mamy będzie zimny i nieczuły w stosunku do dziewczyn. Nic bardziej mylnego. Co prawda problemy są, ale są to zwykłe problemy z którymi my sami możemy spotkać się w codziennym życiu. Może dlatego książka tak bardzo mi się spodobała – łączy w sobie realane problemy i relacje w rodzinie ( i szkole) z fantastycznym światem świadomych snów…

„Mimo całego zamieszania poczułam ulgę, że przestała zachowywać się uprzejmie i dorośle. Z tym swoim histerycznym głosem i miotającym gromy wzrokiem od razu wydała mi się o wiele sympatyczniejsza.”

   No i oczywiście okładka! Jest po prostu boska! Zresztą wszystkie 3 są piękne.. Będą ozdobą każdej biblioteczki – Okładka jest twarda, z cudnymi zdobieniami. – Myślę, że zdobędzie serce każdego książkoholika 😉

Jak dla mnie 8/10

Ilość stron: 416

Ocena na lubimyczytać.pl : 7,62/10

 

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *