„Bilet do szczęścia” – Zapowiedź & Recenzja

Bilet_do_szczescia


Już 5 lipca 2017 do księgarń trafi książka „Bilet do szczęścia” Beaty Majewskiej. Jest to druga część „Konkursu na żonę”, w której w końcu poznamy odpowiedź na pytanie – „Czy Łucja i Hugo będą żyć długo i szczęśliwie?”. Według mnie część 2 jest lepsza od pierwszej – może dlatego, że poznałam „drugą stronę” naszego Hugo, a dodatkowo frajdę sprawiły mi niespodziewane wątki i nowe postacie.. Ale po kolei 😉

Połknęłam w jeden wieczór 🙂 Mąż po braku odpowiedzi na kilka rzuconych w moją stronę pytań machnął ręką i zostawił mnie pochłaniającą w tempie expresowym drugą część powieści „Konkurs na żonę”. Jak zaczęłam to już musiałam skończyć i nie było na to siły. Pierwsza część była fajna, ale druga ją przerosła! I zmieniła moje poglądy co do wielu bohaterów 😉 Podły Hugo przestał być podły, a stał się całkiem do rzeczy 😉 Naprawdę go polubiłam! Łucja trochę wydoroślała, choć fontanna łez wylewana przy każdej okazji trochę już mnie męczyła. Jednak wrażliwość dziewczyny rozczula na tyle, że ten potop łez da się przeżyć. Oczywiście nie obyło się bez genialnych powiedzonek babci Łucji, a także gadulstwa Hanny Hajdukiewicz – które to często wprowadzało zamęt do i tak dość zagmatwanego życia małżeńskiego naszych bohaterów.

„- Wszystko jest trudne, nim stanie się proste – westchnęła Kaśka.”

Pierwsza część kończy się w momencie gdy Łucja odkrywa prawdę i dowiaduje się, że jej ukochany Hugo potrzebował żony i dziecka aby spełnić ostatnią wolę wuja spisaną w testamencie, dzięki czemu ma odziedziczyć ogromny majątek. Łucja się załamuje i w pierwszej chwili postanawia nie wychodzić za mąż, jednak sprawy komplikują się gdy dowiaduje się o chorobie babci. Nie chcąc jej martwić Łucja proponuje mężowi układ.. Zostaje jego żoną, jednaj jest to tylko papierowe małżeństwo.

„- Niekiedy najpierw jest proste, a potem robi się trudne – odpowiedziała Łucja nieco enigmatycznie.”

Druga część zaczyna się ślubem – a raczej jego namiastką. Łucja prawie nie dostrzega co się wokół niej dzieje. Hugo ma nadzieję, że odzyska miłość żony, bo w końcu do niego dociera, że kocha ją jak nikogo innego i jej potrzebuje.. Obserwujemy jak Łucja i Hugo próbują odnaleźć się w nowej sytuacji. Łucja zamyka się w sobie a Hugo stara się jak może naprawić wcześniejsze błędy, choć nadal bywa uparty, hardy i ponury. Gdy rodzi się dziecko, rodzice starają się skupić na nim. Choć Łucja i Hugo starają się trzymać w tajemnicy prawdę o ich związku, zaniepokojona rodzina i przyjaciele zauważają że coś jest nie tak. W pewnym momencie Łucja zdaje sobie sprawę, że jeszcze chwila i będzie za późno i dla niej i dla niego… Czy zdążą i czy będą chcieli posklejać swoje życie, i czy Łucja znów zaufa? Musicie sprawdzić sami 🙂

„- Idź i wyjaśnij mu wszystko, skoro taka z ciebie niemota, że zapomniałaś języka w gębie, zamiast powiedzieć, co trzeba. – Była wściekła, ale dziękowała za to Bogu.”

Oczywiście powieść nie skupia się tylko i wyłącznie na Łucji i Hugo. Parę razy was zaskoczy, często w słodko-gorzki sposób. Poboczne wątki z pierwszej części zostaną ładnie rozwinięte i zakończone, a historia głównych bohaterów także będzie miała swój finał. Choć trochę szkoda, bo bardzo się zżyłam z bohaterami.. Jest to historia która pokazuje, że warto wybaczać. Choć czasem jest to trudne, boli i sprawia że chce się krzyczeć – warto. Bo można dzięki temu zyskać coś naprawdę cennego – coś czego nie można kupić. Pokazuje też że warto być po prostu dobry człowiekiem i zrobić coś po protu dla kogoś. Bo czasem zwykły uśmiech drugiej osoby to największa nagroda, jaką możemy dostać..

Swoją drogą – wiem, że będą następne części – co w takim razie w nich będzie? Historie innych bohaterów? Późniejsze losy Łucji i Hugo? To pytanie nurtuje mnie od momentu gdy przeczytałam ostatnie zdanie tej powieści 😉

Powieść napisana świetnym, przyjemnym, lekkim i bardzo miękkim językiem, dzięki czemu miałam wrażenie, że nie czytam zdanie po zdaniu tylko wręcz stronę za stroną… Gratulacje dla autorki! Teraz tym bardziej jestem ciekawa EPERU – która stoi na półce 😉

Jedyne co bym zmieniła to okładki z miękkich na twarde, Bo łatwo się niszczą… Ale, jak to mówią – zawartość ważniejsza od okładki – a tu zawartość jest godna polecenia!

Jak dla mnie 8/10

Ilość stron: 270

Ocena na lubimyczytać.pl : 8/10

Za możliwość przeczytania i przedpremierowego zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Książnica – www.publicat.pl

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *