Niektóre drzwi lepiej zostawić w spokoju… – „Koralina” – Recenzja

 

Koralina


Kiedyś, dobre kilka lat temu oglądałam film animowany „Koralina”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że był on zrobiony na podstawie książki Neila Gaimana. Pamiętam, że ta bajka – bo chyba tak to można nazwać – zrobił na mnie dość duże wrażenie choćby pod kątem grafiki, która była niesamowita. Cały świat był stworzony z najdrobniejszymi detalami, a wyglądał jakby był stworzony z jakiegoś rodzaju podrasowanej plasteliny ;)Do tego te wyraziste postacie.. Pamiętam, że oglądając tą animację, momentami stwierdzałam, że małemu, powiedzmy do 8 roku życia, dziecku nie dałabym tego pooglądać (choć pewnie wielu by mnie wyśmiało) – bo momentami było to naprawdę dość straszne. Jakieś dwa lata temu trafiłam na książkę „Nigdziebądź” (recenzja wkrótce), która spodobała mi się na tyle, że zaczęłam szukać innych książek tego autora. I w ten oto sposób dowiedziałam się, że napisał On „Koralinę”, powieść na podstawie której był nakręcony film, który tak mocno zapadł mi w pamięć. Postanowiłam, że muszę sprawdzić, czy książka też zrobi na mnie wrażenie i co najważniejsze – czy różni się ona od animacji. Co prawda chwilę czekałam, ponieważ stwierdziłam że wydania które są dostępne na allegro czy olx (chwilowo nie było wydań dostępnych w księgarniach) mi się nie podobają. Ostatnio okazało się, że moja cierpliwość została doceniona – przy okazji nowych wydań innych książek Gaimana wydano i tę – wypatrzyłam ją w Empiku i szybko wpadła w moje łapki…

Czytaj całość