Niektóre drzwi lepiej zostawić w spokoju… – „Koralina” – Recenzja

 

Koralina


Kiedyś, dobre kilka lat temu oglądałam film animowany „Koralina”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że był on zrobiony na podstawie książki Neila Gaimana. Pamiętam, że ta bajka – bo chyba tak to można nazwać – zrobił na mnie dość duże wrażenie choćby pod kątem grafiki, która była niesamowita. Cały świat był stworzony z najdrobniejszymi detalami, a wyglądał jakby był stworzony z jakiegoś rodzaju podrasowanej plasteliny ;)Do tego te wyraziste postacie.. Pamiętam, że oglądając tą animację, momentami stwierdzałam, że małemu, powiedzmy do 8 roku życia, dziecku nie dałabym tego pooglądać (choć pewnie wielu by mnie wyśmiało) – bo momentami było to naprawdę dość straszne. Jakieś dwa lata temu trafiłam na książkę „Nigdziebądź” (recenzja wkrótce), która spodobała mi się na tyle, że zaczęłam szukać innych książek tego autora. I w ten oto sposób dowiedziałam się, że napisał On „Koralinę”, powieść na podstawie której był nakręcony film, który tak mocno zapadł mi w pamięć. Postanowiłam, że muszę sprawdzić, czy książka też zrobi na mnie wrażenie i co najważniejsze – czy różni się ona od animacji. Co prawda chwilę czekałam, ponieważ stwierdziłam że wydania które są dostępne na allegro czy olx (chwilowo nie było wydań dostępnych w księgarniach) mi się nie podobają. Ostatnio okazało się, że moja cierpliwość została doceniona – przy okazji nowych wydań innych książek Gaimana wydano i tę – wypatrzyłam ją w Empiku i szybko wpadła w moje łapki…

„W oczach z guzików pojawił się głód, który sprawił, że Koralina poczuła się niepewnie.”

Koralina to dziewczynka, która nie lubi siedzieć bezczynnie. Najbardziej lubi BADAĆ. Najlepiej wszystko. Po przeprowadzce do nowego domu Karolina postanawia go zwiedzić. Okazuje się, że w mieszkaniu jest 14 drzwi, ale tylko trzynaście otwiera się normalnie. Czternaste są zamknięte na klucz. Za nimi znajduje się ściana z cegieł, która, według mamy Koraliny oddziela od siebie dwa mieszkania które kiedyś były jednym. Jednak pewnego dnia, gdy Koralina jest sama w domu, ponownie otwiera tajemnicze drzwi i z zaskoczeniem stwierdza, że ściana zniknęła a zamiast niej jest ciemny tunel. Dziewczynka odkrywa, że to przejście do innego domu który na pierwszy rzut oka wygląda dokładniej jak jej własny. Są tu także drudzy rodzice i drudzy sąsiedzi – choć trochę różnią się od pierwowzorów, wydają się być fajniejsi i ciekawsi. No może poza jednym szczegółem… Wszyscy, zamiast oczu mają przyszyte czarne, błyszczące guziki. No, poza dziwnym, czarnym kotem. Ten ma normalne oczy a do tego umie.. mówić! W tym innym świecie wszystko wydaje się być lepsze niż w jej „pierwszym” domu. Jednak pyszne jedzenie i cudowne zabawki to tylko początek.. bardzo szybko okazuje się, że drudzy rodzice (a dokładniej druga matka) bardzo by chcieli, aby została ona z nimi w drugim domu, aby móc ją kochać i rozpieszczać. Jest tylko jeden warunek.. Dziewczynka musi dać sobie przyszyć guziki w miejsce oczu. Koralina musi podjąć decyzję, jednak gdy w końcu to robi, okazuje się że nic nie jest tak proste, jak się wydaje…

„- Nie – rzekł – nie jestem drugim kotem, tylko sobą. – Lekko przekrzywił głowę, zielone oczy rozbłysły. – Wy, ludzie rozmieniacie się na drobne, natomiast koty trzymają się w garści, jeśli rozumiesz, co mam na myśli.”

Książka jest zdecydowanie za.. krótka 😉 Przeczytałam migiem i ze smutkiem odłożyłam skończoną na półkę. Wyobraźnia Neila Gaimana nie ma sobie równych, choć muszę przyznać, że film chyba jeszcze bardziej działał na wyobraźnię niż książka. Na pewno był straszniejszy. W książce brakowało mi chłopca, który był sąsiadem Koraliny w wersji filmowej. Powieść nie jest długa, ledwo 112 stron – da się ją przeczytać w półtorej godziny. Wciąga i trzyma w swoich szponach, jednak ledwo się „zakumplowałam” z Koraliną i kotem i już koniec książki. Chętnie bym się dowiedziała, jaka była historia tych innych dzieci.. Albo poczytała o dalszych przygodach Koraliny i kota 🙂 Polecam dla trochę starszych dzieci, nawet na zachętę do czytania – na pewno je zaciekawi i nie przerazi grubością.

Jak dla mnie 7,5/10

Ilość stron: 112

Ocena na lubimyczytać.pl : 7,03/10

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *