Beata Majewska – „Zdążyć z miłością” – Recenzja

Zdążyć z miłością

Dziś recenzja z którą jestem bardzo spóźniona.. I żeby nie było, nie dlatego, że powieść mi się nie podobała (bo spodobała się bardzo), czy też leżała zapomniana w kącie aż do teraz. Nie. Przeczytana została w zasadzie od razu, jak tylko ją dostałam. Byłam bardzo ciekawa trzeciej części serii „Konkurs na żonę”, mimo, że tym razem główną bohaterką nie jest Łucja, z którą, prawdę mówiąc po drugim tomie dość się zżyłam. Także teraz nadrabiam zaległości w pisaniu 😉

Owa trzecia część opowiada o losach Olgi, którą poznaliśmy już w poprzednich częściach, choć niestety jako mało pozytywną postać, przynajmniej na początku (najpierw była wredna i zazdrosna o Hugona, a potem było mi jej żal bo trafiła do szpitala). Akcja dzieje się kilka miesięcy od zakończenia „Biletu do szczęścia”. Olga, trzydziestoletnia kobieta to z pozoru pewna siebie, zadowolona z życia singielka. Jednak tylko z pozoru. Mimo, że jest majętna, wykształcona i atrakcyjna to nie jest szczęśliwa. Brak miłości i problemy zdrowotne, z którymi musi się sama zmagać, powodują, że nie wierzy już że może być szczęśliwa. Jednak gdy poznaje Kamila, wdowca z dwójką dzieci – 8-letnią Faustyną i 4-letnim Maksem, to mimo, że różni ich właściwie wszystko, szybko przekonuje się czym jest prawdziwa miłość. Miłość do mężczyzny oraz do dzieci, które bardzo szybko zaczynają traktować ją jak mamę, co, choć samą Olgę bardzo dziwi, przyjmuje jako dar od losu. Choć na początku nie jest łatwo, a problemy i nieporozumienia tylko się piętrzą to w końcu Olga i Kamil dają sobie szansę na szczęście. Niestety przewrotny los nie da się jej nacieszyć tym rodzinnym szczęściem… Wkrótce Olga poznaje tajemnicę Kamila, która po raz kolejny wywróci jej życie do góry nogami.

„- Wyszliśmy na durni. – zwrócił się oskarżycielsko do ojca. – Zero elementarnej kultury – powtórzył jedno z ulubionych stwierdzeń Inki.”

Choć historia Olgi bardzo różni się od historii Łucji to widzę tu pewną część wspólną – związek między osobą bardzo religijną i niewierzącą oraz związek między osobą można powiedzieć bogatą i niezbyt majętną. Co ciekawe, w tych dwóch przypadkach mamy tu odwrotność historii Łucji. W przypadku „Konkursu na żonę” to własnie Łucja była bardzo religijna i niezbyt majętna, a tutaj Olga jest osobą bogatą i niewierzącą, a Kamil to bardzo religijny człowiek, pracujący jako nauczyciel. Ta historia pokazuje, że nawet mimo wielu różnic można być razem, odnaleźć wielką miłość i być szczęśliwym. Potrzeba tylko tolerancji i kompromisów.

„- Jesteś Olgą. Nawet gdyby wszystko z ciebie wycięli, nadal zostaniesz Olgą. Tutaj. – Kamil stuknął ją w czoło zgiętym palcem. – Rozumiesz?”

„Zdążyć z miłością” nie jest typowym romansem – to chwytająca za serce, poruszająca historia, w której naprawdę wiele się dzieje i niczego nie można być pewnym aż do ostatniej strony.. To taka powieść podczas której człowiek na zmianę parska śmiechem i powstrzymuje kręcące się w oczach łzy. O dziwo, mi udało się nie popłakać, choć przyznaję, że nie raz miałam mokre oczy i wstrzymywałam oddech. Nie dziwię się opiniom wielu czytelniczek, że „biorąc się za tą książkę, dobrze mieć przy sobie pudełko chusteczek”. Jednak bez względu na to czy będziecie płakać czy nie, od książki się nie oderwiecie. Gwarantuję, że ta historia przytwierdzi Was do fotela, kanapy czy gdzie tam lubicie czytać, chłonących każde zdanie aż do ostatniej literki. Biada temu kto będzie chciał ową lekturę przerwać 😉 Biorąc ją do ręki myślałam, że na pewno nie będzie tak fajna jak historia Łucji i Hugo. Przyznaję, że się pomyliłam – autorka mnie zaskoczyła i podniosła sobie poprzeczkę!

Jak dla mnie 8,5/10

Ilość stron: 352

Ocena na lubimyczytać.pl (na dzień 07.01.2018) : 8,07/10

Za książkę i możliwość jej zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Książnica!

Dobrze się czytało? Może polubisz też to:

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *